Niezapowiedziana wizyta

Ze swojej pracy na stanowisku doradcy klienta w Białymstoku, doradca klienta Białystok, najbardziej utkwiło mi w pamięci wydarzenie, gdy pewnego dnia do biura naszej firmy przyszedł klient niezadowolony z poziomu usług świadczonych przez nasze przedsiębiorstwo. Do tej pory nie wiem skąd on wziął nasz adres.

9Tego pamiętnego dnia już od rana wydawało mi się, że coś jest na rzeczy. Zanim przybyłam do pracy zdążyłam zranić się w palec podczas robienia kanapek, złamać obcas i ostro pokłócić z mężem. W pracy usiadłam przed biurkiem i miałam nadzieję, że jak na jeden dzień dość już wycierpiałam i przeżyłam – teraz musi być tylko lepiej! Niestety… nie zdążyłam wypić kawy gdy do biura naszego działu wpadł zziajany i ewidentnie zły facet – na oko jakieś metr dziewięćdziesiąt wzrostu i 120 kilogramów wagi. Nasz dział, składający się w sumie z 5 kobiet i 2 mężczyzn zamarł, a zdenerwowany klient omiótł nas swoim złowrogim wzrokiem, krzyknął parę niecenzuralnych słów i zaczął utyskiwać, że go oszukaliśmy, namówiliśmy na kredyt, on naiwnie nam uwierzył, nie ma jak go spłacać, a do drzwi codziennie puka komornik. Krzyczał jakieś 3 minuty, aż w końcu dostał takiej zadyszki, że na chwilę zaniemówił. Tę chwilę ciszy natychmiast wykorzystał jeden z naszych kolegów (ten najodważniejszy) i powiedział: „Proszę pana, ale my jesteśmy firmą ubezpieczeniową, a nie bankiem. Chyba pomylił pan adresy”. Klient najpierw wyglądał na lekko zdziwionego, a potem jego twarz oblała się tak szkarłatną purpurą, że sam król by się jej nie powstydził. Szybko przeprosił i uciekł, a my mieliśmy ubaw na kolejne 2 tygodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>